Blog > Komentarze do wpisu

Igrasz z ogniem...

...

Bilans jest taki: nie wchodzisz-nie wygrywasz. Patrzę więc na kolejny zamykający się miesiąc, w czasie którego tyle się zmieniło. Biorę byka za rogi, igram z codziennością.

- No a właśnie w tym szaleństwie jest metoda – mówi mi K., gdy tak spacerujemy późną nocą po zakątkach miasta.

Nie zaprzeczam.

Igrałam zawsze.

A w sierpniu działo się niemało. Oprócz zmian w życiu zawodowym i prywatnym, dzianie się obejmowało to, co pozornie obok. Miasto, w którym się zagłębiam i pławię.

Festiwal Rytmu i Ognia FROG rozbudził żywioł. Obudził ogień we mnie.











Solidarity of Art - noc pełna uniesień. Na scenie Quincy Jones, Richard Bona, Stanko... Nie mogło być zwyczajnie.

 

A potem był Olsztyn oraz festiwal podróżniczy, który zorganizowały i zaprosiły mnie na niego z nomadzkimi opowieściami dwie przesympatyczne Kasie:) Miasto przywitało pustą starówką wczesnym rankiem i fajnie położoną knajpką, która o poranku zaserwowała małe co nieco.



 



Olsztyn to klimatyczna przystań. To fajne miejsce do życia z ciekawymi knajpkami. Noc spędzam więc w Pozytywce.



W znakomity towarzystwie, oczywiście, bo gościem festiwalu jest również niesamowita kobieta - Marzena Filipczak, autorka książek "Jadę sobie" i "Lecę sobie". Sprawia, że wieczór zostaje w mojej pamięci z całą jego magią. Marzena jest niesamowita – polecam poczytać o jej przygodach.

A tymczasem olsztyński amfiteatr rozbrzmiewa muzyką cygańską.



Knajpki serwują wegetariańskie burgery:)

 

A później znowu Gdańsk i spotkania z bliskimi. I takie szczególne, niecodzienne.  Lipcowe jeszcze z Moniką z Maroka i Sandrą, która na chwilę zawitała w Trójmieście z podróży. Sierpniowe z Darią – piękną, niesamowitą kobietą, której serce zostało w Gdańsku. Nocne włóczęgi i szanty.





A potem Rewa i wędrówki po okolicy…



I zupa z pieczonej papryki…



Filmy w kinach. Sushi. Odwiedziny u Ani, Łukasza i małego Krzysia, doprawione winem agrestowym. Wieczory nad Motławą. Ulubione wino Prosecco popijane w dobrym towarzystwie. Codzienna niecodzienność.

I Berlin - ale o tym wkrótce.

Czas na kolejny miesiąc - pewnie równie pełny. Bo lubię, gdy się wydarza. Lubię igrać z codziennością. Odkąd pamiętam.

Uściski!

Lalla



wtorek, 04 września 2012, szenrzeszynka

Polecane wpisy

  • www.LALLA.pl

    Z racji, że nadal wiele osób trafia tu z wyszukiwarek, podaję raz jeszcze adres, gdzie ok. 1,5 roku temu został przeniesiony ten blog: www.lalla.pl Zapraszam! :

  • Blog przeniesiony: www.lalla.pl

    Po 5 latach opuszczam blox i przenoszę się w inne miejsce, pod stały adres www.lalla.pl - dziękuję za te 5 lat tutaj i zapraszam na nowe tereny:) Lalla

  • V Festiwal Podróżniczy w Olsztynie oraz Południk 18

    Zapraszam na moje pokazy podróżnicze! Już dzisiaj o 19:00 opowiem o podróży po Azji Południowo-Wschodniej w Południku 18 w Gdańsku: http://www.poludnik18.pl/po%

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/09/04 20:50:14
Olsztyn to zaraz po Gdańsku moja ulubiona miejscówa. Polecam Starą Warszawską:-D
-
2012/09/05 09:47:02
Witaj Pate.ryk! Byłam również w Starej Warszawskiej - tak, tak, też polecam! Super wybór regionalnych piw - i nie tylko!:)
-
Gość: Moni, *.dynamic.mm.pl
2012/09/07 20:43:06
Lubię zaglądać na Twojego bloga.
Jest w Tobie taka ciekawość świata i zachwyt nim, że udowadniasz, ze to nie odległość odbytych podróży czyni podróznika a właśnie otwarta głowa, wiesz o co mi chodzi, że tak samo można się zachwycić wyjeżdżając z Trójmiasta na Kaszuby, czy spacerując zaniedbanymi uliczkami Gdańska jak ileś tam tysięcy km z tąd. Co nie znaczy, ze nie warto jechać ileś tysięcy km z tąd. Warto.
Ale chodzi o taką wrażliwość i otwartość, dlatego ja równie chętnie czytam relacje z podróży bliskich jak i dalekich.
btw. Olsztyn jest bardzo bliską mi miejscówką, kiedyś pierwsza połowa lat 90' , byłam licealistką, bardzo dużo czasu tam spędzłam.
Cyganie mieszkali wtedy głównie na ul.Marii Curie Skłodowskiej, albo te okolice.
Pamiętam jak kiedyś rano romskie dziewczynki tańczyły na scenie nieopodal zamku w długich falbaniastych sukienkach, tak sobie same dla siebie tańczyły, szkoda, ze wtedy nie było mnie stać na aparat foto.
-
2012/09/16 13:56:10
Wow! Napisalas cos o moim miescie :) Ja tak sie ztesknilam za Polska i Olsztynem i tymi wszystkimi malymi knajpkami na Starym Miescie!! A tymczasem pozdrawiam z Riwiery Tureckiej! Mysle, ze ta zime spedze w Polsce (jesli nie osiade na dluzej), wiec fajnie by sie bylo spotkac. Trojmiasto jest na jednej z pierwszych pozycji wsrod miejsc jakie powinnam odwiedzic :)
-
2012/09/18 22:15:29
Moni,
Dobrze mówisz. To jest sedno podróżowania - świeże spoglądanie na miejsca, ludzi, wydarzenia, te bliskie i dalsze. Szkoda, że nie miałaś aparatu, bo sama chętnie bym te foty obejrzała. Fajne są takie spontany.
I w ogóle miło, że się odezwałaś, dziękuję za ten komentarz:)

Chuky,
Czekam więc na wieści i zapraszam do 3city! Do zobaczenia!:)

Lalla