Blog > Komentarze do wpisu

FOODIE: Tandoori Love!

...

Opowiem Wam historię. To opowieść z baśni rodem o ludziach wędrujących, odległych miejscach i przeplatających się losach. Historia przyjaźni, tęsknoty, smaków, kolorów gorących i spotkań na drodze. Posłuchajcie.

PREM KUMAR

Jego domem są Indie. Kraj barwny, pełen kontrastów, gorącego słońca, śniegu, oceanu, himalajskich szczytów, herbacianych pól, świątyń i bóstw. Kraina smaków. Nic więc dziwnego, że Prem od najmłodszych lat uczył się przyrządzania indyjskich potraw, a gdy skończył 11 lat – po raz pierwszy stanął przy piecu tandoor.

A sam tandoor to już osobna historia. To tu tkwi tajemnica smaku potraw – piec opalany węglem drzewnym, konserwowany liśćmi szpinaku, nagrzewa się do kilkuset stopni, dzięki czemu przyrządzane w nim potrawy pozostają soczyste, a chlebki naan wyjątkowo chrupkie.

Prem pochodzi z małej wioski w górskiej krainie na północy Indii – z Utran Chal. Związany z Indiami, przemieszczał się po kraju, pracując w barach. Aż pewnego dnia trafił do pracy do restauracji na południe od Goa, do małej nieturystycznej miejscowości…

JAKUB MAJ

Jakuba zna wielu – Sopocian, wyrafinowanych smakoszy czy też mieszkańców całego świata. Nie bez powodu – Jakub to, jak sam o sobie mówi, Obywatel świata. Podróże to jego największa pasja. Zamiast: gdzie był? warto zapytać: gdzie nie był?

Jakub igra z przyzwyczajeniami Polaków, łamie zesztywniały gust kulinarny, rozbudza apetyt na nowe, propagując od lat w swoich restauracjach w Trójmieście smaki przywiezione z licznych podróży po świecie. Jego sztandarowa restauracja Rucola w krótkim czasie stała się na mapie Trójmiasta miejscem szczególnym – bo w latach, gdy jeszcze u mało kogo w domu używało się jako podstaw dań oliwy czy octu balsamicznego, on kusił i zachęcał.

Nic więc dziwnego w tym, że Kuby podróże oparte są na smakach, próbowaniu świata – zamiast muzeów, zagląda do lokalnych kuchni, zamiast zwiedzać miasta, uczy się gotować z lokalnymi. A oni przyjmują go chętnie – w końcu to entuzjasta, z głową pełną pomysłów i barwnym życiem. Jakub to serce gorące, które przyciąga wielu i zjednuje mu w podróży ludzi z całego świata.  

Z Indii również. To tam właśnie Jakub wędrował po drogach i bezdrożach – aż w pewnym momencie trafił na małą nieturystyczną restaurację na południe od Goa. I gdy spożywał przygotowane dla niego potrawy, zakochując się jednocześnie w znakomicie połączonych smakach, zaświtał mu w głowie pewien pomysł…

PRZEMEK ŁUKASZEWSKI

Przemek część życia spędził na statkach. Pracował, zwiedzał świat, aż w końcu powrócił do Trójmiasta. Spróbowawszy na świecie smaków wielu kuchni, Przemek postanowił poszerzyć swoje umiejętności w tym obszarze. I tak trafił do Rucoli…

 

Trzy historie, a łączy je jedno – wielokulturowość, nomadyzm i rozmiłowanie w smakach. Łączy je Tandoori Love. Mała indyjska restauracja położona nieopodal sopockiej plaży.

A było to tak: kucharz, w którego potrawach zakochał się Jakub, to właśnie Prem Kumar. Kuba, otwarty umysł i pomysłowy człowiek, postanowił zaprosić Prema do Polski, by ten pracował w jego restauracjach – i by jego specjały raczyły podniebienia rodaków. Procedura wyjazdu trochę trwała – ale w końcu Prem zawitał w Polsce. I wtedy właśnie spotkali się wszyscy trzej.

Jakub, Przemek i Prem stworzyli Tandoori Love. Po prostu – z miłości do Indii, których namiastkę chcieli przenieść tutaj, w sopockie krajobrazy. A Indie czuć tu wyjątkowo mocno – chociażby poprzez kolory, muzykę, zdjęcia, zapachy przypraw sprowadzanych z Indii. Samosy smakują wyjątkowo intensywnie, lassi mangowe z miętą i kokosem robi wrażenie, a upajające zapachy warzyw i chlebków naan czuć na odległość.

Jak piszą sami właściciele: Tandoori Love to efekt przyjaźni polsko-indyjskiej, pierwsza w Trójmieście otwarta kuchnia z piecem tandoor, gdzie można wyruszyć w kulinarną i duchową podróż do Indii; przy barze można porozmawiać z hinduskim mistrzem kuchni, posłuchać jego ulubionej muzyki, zajrzeć w rozgrzaną do 1000⁰ C gardziel pieca lub w obiektyw rejestrujący najpiękniejsze kadry z podróży po tym kraju, spędzić czas przy kultowych produkcjach Bollywood czy filmach dokumentalnych.

A ta opowieść nie bez powodu jest jak bajka – przypomina filmową historię o kucharzu z Indii, który przybył do Europy i rozpoczął pracę w restauracji. A tytuł filmu: Tandoori Love…

Lalla

Tandoori Love na Facebooku: www.facebook.com/TandooriLove













piątek, 24 sierpnia 2012, szenrzeszynka

Polecane wpisy

  • FOODIE: Warszawskie.

    ... Czym byłby wypad do Warszawy bez odwiedzenia miejsc związanych ze smakami z całego świata? Nowe, obecne tylko tam lokale gastronomiczne, nowinki kulinarne,

  • FOODIE: To tu tofu.

    ... Latem zapachy warzyw, owoców i ziół z pobliskich ogrodów budzą we mnie nieokrzesany kulinarny głód życia. Potrzebę eksperymentowania, poznania nowych smaków

  • FOODIE: Me gusta!

    ... W Hiszpanii najbardziej urzekły mnie knajpki tętniące życiem. W końcu spędzanie czasu w barach to już prawie część tamtejszej kultury. Spotkania, rozmowy, p

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/08/24 16:37:51
Wow!!!!!!! Twój styl pisania, zdjęcia i samo miejsce - miodzio! Tandoori Love - przybywam!:-D
-
2012/08/24 16:50:50
Olaboga! W Sopocie??? Chwała panu Jakubowi, gratulację dla Przemka i Prema! Znakomita robota, chłopaki!
-
2012/08/29 09:19:33
Trafiłem tu szukając informacji o indyjskich miejscach w Trójmieście. Nie ukrywam że za namową na blogu odwiedziłem Tandoori love, niby tylko na przekąskę, a zostałem na pełny indyjski obiad.
Nie myli się autorka, bo klimat jest naprawdę fajny. Jedzenie smakuje bardzo. Za ladą mili, klimatyczni ludzie. Wystrój oryginalny.
W weekend zabrałem tam znajomych też im smakowało.
Dobrze że są takie miejsca w trójmieście i dobrze że ktoś o nich pisze, propaguje je.
Pozdrawiam autorke i właścicieli.
DW